Czy kłótnie w związku są potrzebne – przyczyny kłótni

Czy kłótnie w związku są potrzebne – przyczyny kłótni

Bam! Jedno z was trzasnęło drzwiami wychodząc z kuchni, z impetem usiadło na kanapie, założyło słuchawki i pogrążyło się w intensywnym przeglądaniu Internetu.

Drugie siedzi oszołomione albo wściekłe i wyrzuca pod nosem kąśliwe uwagi dojadając kolację, może siedzi w rozpaczy… bezsilne…

W ogóle nie słucha! zaprzecza, ignoruje co mam do powiedzenia, wszystko robi bez mojej wiedzy!  – Jesteśmy w stanie przytoczyć przykłady sprzed tygodnia, miesiąca, ostatniego półrocza i jeszcze wcześniej.

W dziewięciu przypadkach na dziesięć spór kończy się tym, że każda ze stron przekonana jest bardziej niż kiedykolwiek o swojej racji.” Dale Carnegie

Kiedy pierwsze emocje przeminą, zaczynasz się zastanawiać co tak właściwie się stało? Jak to się dzieje, że kłótnie pojawiają się znikąd? Że nie jestem usłyszana/usłyszany? Że nie mogę odezwać się do drugiego bo od razu słyszę słowa „Ach weź się w końcu odczep ode mnie!” albo „To ty to zrób i daj mi święty spokój!”

Obie strony mają nadzieję, że kiedy w końcu wystarczająco dobitnie przedstawimy problem słuchającemu, to dostrzeże swoje błędy i stwierdzi „O rzeczywiście, jak mogłem/łam tego nie dostrzegać! Masz w zupełności rację!” I nagle  … po … 5 latach tłumaczenia ZMIENI swoje zachowanie.

A w rzeczywistości jest tak, że się obrazi, powie że to żadne argumenty, albo odbije piłeczkę wytykając nam nasze przewiny (wed

ług niego, no bo nie według nas ? ).

Rzadko rozmawiamy ze sobą

– w ogóle…

Ale jak to? przecież cały czas coś do siebie mówimy! Okazuje się, że to nie prawda!

 

 

Mogę tutaj przytoczyć taki kawał:

  • Chciałem powiedzieć: Kochanie czy możesz się przesunąć? Zasłaniasz mi telewizor.
  • A wyszło: Ty okropna … ! Przez ciebie zmarnowałem 20 lat mojego życia!

Kłócimy się z kimś zupełnie innym niż nam się wydaje. Najczęściej nasza kłótnia prowadzona jest z tzw. naszym „negatywnym wyobrażeniem” drugiej osoby. W technice Porozumiewania się bez Przemocy takie wyobrażenie nazywa się wrogim obrazem. Podobne zjawisko zauważa Terry Real w swojej terapii par Relational Life (Core Negative Image). John Gottman nazywa to zjawisko „negatywną perspektywą”.

Nasz mózg „lubi” chodzić na skróty i tworzy sobie coś co można nazwać wirtualnym przeciwnikiem.

Obserwacje te opisują mniej więcej podobny mechanizm – przestajemy widzieć osobę z którą rozmawiamy, a zaczynamy w naszej głowie rozmawiać z negatywnym wyobrażeniem rozmówcy. Dodatkowo jest ono potęgowane przez negatywne emocje podczas sprzeczki. W momencie kłótni, po przekroczeniu pewnego progu pobudzenia, nasze mózgi zaczynają traktować drugą osobę jako zagrożenie, które należy pokonać albo przed nim uciec, a nie jako racjonalną osobę. Włącza nam się tryb walki-przetrwania. W tym trybie jest praktycznie niemożliwe aby myśleć nad rozwiązaniami, jest tylko walka lub ucieczka.

Nie wiem czy zauważyliście takie zjawisko u siebie, im częściej doświadczamy kłótni bez dojścia do rozwiązania, tym łatwiej jest nam wpadać w automatyczną reakcję. Nasza tolerancja na zaczepki obniża się (to takie swoiste trenowanie się w coraz szybsze przechodzenie do kłótni).

Według Johna Gottmana badającego zachowania par od ponad 30 lat: Niby pojawiają się nowe tematy sprzeczek, zmienia się otoczenie, ubrania, samochody, wiek, ale główne mechanizmy w trakcie konfrontacji pozostają takie same… John Gottman stworzył test, dzięki któremu, na podstawie 10 minutowej próbki sprzeczki pomiędzy partnerami, jest w stanie przewidzieć stan relacji za 6 lat z 96% skutecznością. W teście obserwowane jest czy występują pewne zachowania wśród partnerów. Czy występuje więcej niesprzyjających elementów, czy pojawiają się elementy naprawcze.

Oznacza to, że jest nadzieja, iż jeśli będziemy chcieli to możemy zmienić nasze zachowania, na takie, które sprzyjają naszej relacji. (Co nie zawsze jest proste)

Jak wygląda typowa kłótnia?

Na początku nie jesteśmy świadomi przyczyn naszego niezadowolenia.

Nie wiem o co mi chodzi ALE CHODZI MI O TO BARDZO!

Próbujemy zlokalizować przyczynę niezadowolenia (przeważnie upatrujemy przyczyn w działaniu innych osób – tak zostaliśmy nauczeni.

Kiedy już zlokalizujemy przyczynę, to na początku staramy się ją ignorować, gdyż nie wypada takiego głupstwa podnosić do rangi rozmowy.

Potem, jak zaczyna nam to za bardzo doskwierać, próbujemy „miło” powiedzieć o tym osobie, którą uważamy za przyczynę. (przeważnie jest już wtedy za późno ? )

Otrzymujemy komunikat zwrotny, że to wcale nie tak, albo przesadzamy, albo to nasza wina… i tutaj pojawia się najczęstszy problem. Zamiast poszukiwać rozwiązań pojawia się nowa sprzeczka – kto najlepiej pamięta co się zdarzyło.

Kiedy nasza prośba pozostaje bez oczekiwanego odzewu, czujemy się nie wysłuchani i nasilamy komunikat, coraz częściej pojawia się krytyka działań a potem charakteru.

Np. Jak mogłeś tak zrobić. No wiesz co?!

Zupełnie jak twój tata/mama!

Ty leniu!

Frustracja po obu stronach rośnie, sprzeczki mogą pojawiać się coraz częściej albo przybierać na sile… – Trenujemy nasze mózgi aby coraz szybciej reagowały na drugą osobę jak na przeciwnika. 

Paradoksalnie próbując uzyskać więcej tego czego chcemy, stosujemy komunikat, który utrudnia uzyskanie pozytywnych zmian.

Zagubiliśmy cel podjęcia rozmowy (przedstawienie prośby o to co mogło by ulepszyć nasze życie). Zamiast tworzyć parę, team, rodzinę przygotowujemy się do walki o to kto ma rację, a kto nie ma i coraz trudniej jest nam konstruktywnie prowadzić rozmowy. Coraz częściej pojawiają się gwałtowne wybuchy.

Gdzieś pod tym wszystkim ukryte są nasze ważne potrzeby, które gdybyśmy umieli nazwać i przekazać drugiej osobie, pomogły by zbudować relację na zupełnie innym poziomie. Dzięki nauce komunikacji możemy mieć nadzieję na zmianę.

Zapraszam także do przeczytania wpisu dlaczego, według Porozumienia bez Przemocy, przyczyną złości nie jest drugi człowiek.

Czy kłótnia to coś złego?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: „to zależy” 😀 Dużo zależy od tego jak na kłótnię reagują jej uczestnicy. Niektórzy to uwielbiają, inni unikają… Jak dla mnie ( i to moja osobista opinia ) kłótnia może być wspierająca, przynosząca ulgę oraz zmiany, nową bliskość, zrozumienie. Chociaż sam z domowych doświadczeń wyniosłem, że może być destrukcyjna tworząca nowe rany i odsuwająca partnerów od siebie.

Kłócimy się… bo nie umiemy inaczej

Jeśli czytasz ten artykuł to podejrzewam, że zastanawiasz się czy można zmienić sposób prowadzenia sprzeczek, kłótni aby był bardziej „konstruktywny”. Możliwe także, że chciał/a byś także zmienić wasze nawykowe sposoby prowadzenia rozmów.

Podczas nauki mediacji rodzin w kryzysie oraz pogłębianiu umiejętności rozmowy skupiającej się na zrozumieniu trenerzy zwracali nam uwagę na bardzo powszechne nieświadome sposoby odbierania tego co mówi druga osoba. Większość z nas jest wyuczona aby w wypowiedzi drugiej osoby wysłuchiwać ocenę, krytykę czy inne negatywne elementy komunikatu. Kiedy skupiamy się na tym co złego druga osoba mówi o mnie to jest bardzo trudno wyjść z postawy obronno-zaczepnej. Kiedy skupiamy się na przeżyciach drugiej osoby i próbujemy odszukać w jej wypowiedzi ważne potrzeby, które nie zostały zaspokojone, nasze mury obronne przestają być potrzebne, gdyż siła krytycznego komunikatu się zmniejsza. Jednym z największych mojego „WOW!” było świadome przesunięcie skupienia uwagi na przeżyciach (emocjach) oraz potrzebach o których mówi druga osoba, a nie czy mówi „o mnie”. Było to dla mnie bardzo trudne, jednakże powiem Ci, to jest możliwe.

Komunikat znajomej czy naszego rodzica: „Jak mogłaś ubrać tak dziecko?”

Brzmi zupełnie inaczej kiedy wysłuchuje się w nim potrzeby „Martwię się, o moją wnuczkę, chcę Ci pomóc, a to jedyny sposób jaki znam.” 

O wiele łatwiej jest pozostać w kontakcie kiedy to sobie w ten sposób „przełożymy” z usłyszanej wypowiedzi (jednakże jest to trudne do zrobienia „w locie” bez przejścia sporej ilości ćwiczeń) Wymaga to sporego osadzenia siebie w tzw. bezpiecznym miejscu.

Wiele teorii omawiających relacje zwraca uwagę, że jednym z przewodnich przyczyn kłótni w rodzinie jest nieumiejętność komunikowania i słuchania (powyżej). 

Jedną z przyczyn dlaczego tak się dzieje, którą uważam za bardzo ważną, a nie wiele o niej słychać, są różnice w sposobie myślenia płci wynikające z różnic w wychowaniu dzieci czy kulturowych stereotypów, w których jesteśmy wychowywani do najmłodszych lat.

Najczęstszym przykładem różnic, wskazywane przez wiele kobiet, jest odcięcie emocjonalne dostrzegane u wielu mężczyzn. Racjonalizowanie, brak zrozumienia dla emocji, wyparcie emocji, negowanie emocji. Jak wskazują niektórzy terapeuci, jest to wynikiem kulturowego, propagowania przekonań iż emocje są słabością, są irracjonalne. Tylko racjonalizm i logika mają rację bytu. 

Takie różnice w sposobie wychowania wskazują np. Carol Gilligan – psycholożka rozwojowa, badaczka zajmująca się teorią gender studies, czy Terry Real – terapeuta par naświetlający przyczyny męskiej depresji, dr Jonice Webb – badająca zaniedbania emocjonalne u dorosłych mające źródła w sposobie ich wychowania, John Gottman – wskazujący różne role, jakie przyjmujemy, w małżeństwie, A.A. – wskazuje na role w jakich jesteśmy „formowani” w naszych rodzinach (np. dziecko – bohater, czy dziecko – czarna owca, dziecko – ofiara)

Wielu rodziców, nieświadomie inaczej traktuje dzieci ze względu na płeć, pomimo że deklarują równość w traktowaniu. Jednakże nie chodzi mi o oskarżanie naszych rodziców za to jak nas wychowali, bo zakładam, że wychowywali nas w najlepszy sposób w jaki potrafili, z miłością i oddaniem, wsparciem na jakie było ich stać.

Chciałbym abyśmy skupili się na tym, że skoro mogły pojawić się jakieś niedoskonałości, to właśnie w relacji z inną osobą, będziemy mogli je namierzyć i ewentualnie podjąć decyzję o chęci zmiany tych niedoskonałości na coś co bardziej będzie nas wspierało w tej relacji.

Przekonania o kłótniach

Lepsza kromka suchego chleba i przy tym spokój niż dom pełen mięsa, a przy tym kłótni.Biblia (przypowieść Salomona)

Źródeł naszych przekonań n/t kłótni może być bardzo wiele, poniżej przytaczam kilka, które moim zdaniem mogą najsilniej na nas oddziaływać.

W większości filmów, bajek rozwiązanie konfliktu czy różnicy zdań jest przedstawiane jako siłowa konfrontacja bohaterów. Jeden bohater jest „dobry” drugi „zły”, przeważnie zły przegrywa. Nikt nie chce być „tym” złym bohaterem. Nieświadomie przenosimy je do naszego życia. Odnosząc to do kłótni – tylko jedna osoba może mieć rację, druga musi przegrać i musi się zmienić. Chyba bardzo mało osób chce się zmienić „bo musi”, dlatego też staramy się udowodnić drugiej osobie, że to my mamy rację. Zupełnie inaczej może wyglądać rozmowa w której partnerzy postanawiają zmienić swoje zachowania ponieważ chcą ofiarować tę zmianę z głębi serca.

Nasza kultura uczy nas, że kłótnie i sprzeczki złe. Gazety, wiadomości naświetlają sprawy, w sposób piętnujący zachowania jednej albo obu stron wydając osądy co do charakteru osób.  Efektem tego jest unikanie sprzeczek czy konfliktów, albo przekonania „brudy pierze się w czterech ścianach”, „nie wolno opowiadać co się dzieje w domu, bo to wstyd”. Utrudnia to skorzystanie z czasami potrzebnej, pomocy (np. kiedy rodzina jest w kryzysie, czy poradzeniu sobie z efektami doświadczeń z dzieciństwa).

Przykłady idące z góry. Politycy zwalczają się wzajemnie, argumentując których metody są lepsze, a których gorsze. Zamiast prób dialogu pomiędzy ugrupowaniami, starają się przepchnąć swoje rozwiązanie, przekupić się, czy zdyskredytować – takie sposoby utrudniają budowanie dialogu, czy poszukiwanie rozwiązań zaspokajających potrzeby obu rozmówców.

Nasz ogląd na sprzeczki, konflikty w sporej mierze może zależeć od tego jak to było u nas w domu za naszego dzieciństwa. Dzieci mogą odbierać sprzeczki pomiędzy rodzicami bardzo osobiście. Dzieci wytwarzają poczucie granicy pomiędzy nimi a światem dopiero w wieku 8-10 lat. Wcześniej obwiniają siebie za niezadowolenie czy kłótnie pomiędzy rodzicami.

Rodzice mogli pokłócić się, że jedno z nich długo pozostaje w pracy i nie ma czasu dla rodziny. Jako dziecko możemy to odbierać jako bycie nie wystarczająco dobrym dla rodzica. Dlatego woli pozostawać w pracy.

Niektórzy rodzice kłócili się często, w końcu się rozstali. My  będąc dorosłymi staramy się unikać kłótni bo  podświadomie wiążemy to z byciem zostawionym.

Często zdarza się także, że po kłótni, zdenerwowani rodzice zamiast się uspokoić, roztrzęsieni przenoszą niezadowolenie na dzieci.

Rodzice mogli wykorzystywać swój autorytet aby nas kontrolować jako dzieci. Wtedy może nam być także ciężko odmawiać czy zachowywać granice, gdyż wolimy unikać konfrontacji z autorytetami.

Możemy też „nie wiedzieć” czego chcemy, takie odczucia także mogą być efektem nadmiernej kontroli rodzicielskiej i narzucania zdania bez wyjaśnień.

Mogliśmy także nauczyć się, że tylko ten kto jest głośniejszy ma rację. Kiedy taka osoba spotka osobę przyzwyczajoną, że kłótnie rozwiązuje się tylko na zimno, bez emocji, oboje mogą mieć spore kłopoty w dojściu do porozumienia.

Czy kłótnie w relacji są nieuniknione?

Prawdopodobnie wiesz z własnego doświadczenia, że sprzeczki, mniejsze czy większe kłótnie są nie do uniknięcia. Ucząc się wspierających modeli komunikacji partnerzy są w stanie budować zaufanie i wspierać się wzajemnie. Związki tzw. egalitarne, gdzie rozłożenie poziomu wpływu u obu partnerów jest porównywalne relacjonują wyższy poziom zadowolenia (Gottman)

Nauka nowych modeli komunikacji może wesprzeć relację, jednakże czasami to może być niewystarczające. Czasami potrzebne jest także poradzenie sobie z przeżyciami nagromadzonymi w naszym życiu, wtedy nasze reakcje na trudne sytuacje mogą być łagodniejsze.

To kłócić się czy nie?

Cytując słowa Joanny „Jeśli wybudujesz dom na piasku to przyjdzie burza i go zniszczy, a jak wybudujesz dom na skale, to burza go nie zniszczy – jaki z tego morał? – Burza zawsze przyjdzie!”

Z mojego doświadczenia, wydaje się że nie jesteśmy w stanie uniknąć różnicy zdań, a co za tym idzie także różnego rodzaju konfrontacji. Dodatkowo gdzie w grę wchodzą dwie lub więcej osób, tam szansa na różnice zdań wzrasta.

Wydaje się także, że skoro kłótnie są raczej nieodzowną częścią relacji to warto nauczyć się rozmawiać. Jednakże niewiele par profilaktycznie uczy się sztuki komunikacji, aby w przyszłości, jak zajdzie taka potrzeba, było im łatwiej.

Przeważnie poszukują rozwiązań po kilku latach negatywnych emocji, albo np. dopiero nauczeni doświadczeniem po pierwszym nieudanym związku. Często także jesteśmy przekonani, że jest to wina tylko kogoś, w ten sposób możemy skazać się na wiele lat walki o naszą rację, nie dając innym szans na bycie usłyszanym.

Nauka komunikacji może zwiększyć szanse aby rozmowy stały się łatwiejsze, może zwiększyć przywiązanie partnerów czy zaufanie do siebie na wzajem.

Jednakże podczas nauki komunikacji mogą pojawić się bardzo ważne kwestie dotyczące przekonań czy nawet traumatycznych przeżyć z „młodości”. Nie wszyscy mogą być gotowi na zagłębianie się w przeszłości.

Osobiście polecam rozwijanie umiejętności komunikowania. Zauważam także, że nie zawsze umiem z nich skorzystać, pomimo nauki takich umiejętności.

Jeśli szukaliście wśród różnych sposobów na polepszenie relacji spróbujcie także nauki komunikacji, słuchania siebie nawzajem, może to przynieść wam bliskość i kontakt o jakim marzycie.

Jeśli nie przywiązujemy wagi do własnych potrzeb, może się okazać, że dla innych też nie będą one ważne.Marshall Rosenberg

Jest to pierwszy artykuł z cyklu o konflikcie i rodzinie w kryzysie. Zapraszam do przeczytania kolejnego „Kłótnie w związku – sposoby na konflikt” – omawiającego różne metody rozwiązywania konfliktów, sprzeczek.


W artykule powołuję się na prace takich osób jak:

Marshall Rosenberg ( https://en.wikipedia.org/wiki/Marshall_Rosenberg )  – twórca Porozumienia bez Przemocy (NVC), „W świecie porozumienia bez przemocy”

Carol Gilligan ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Carol_Gilligan ) – “In A Different Voice” (1982), Meeting at the Crossroads (1992)

Gary Chapman (https://en.wikipedia.org/wiki/Gary_Chapman_(author)) –  “Pięć języków miłości” (1992)

John Gottman (https://en.wikipedia.org/wiki/John_Gottman) – Twórca metody terapii par “Sound Relationship House”, autor książki “Siedem zasad małżeństwa”

Terry Real (https://terryreal.com)  – Twórca metody terapii par “Relational Life”, autor książki “Nowe zasady małżeństwa”, „Jak do ciebie dotrzeć”.

Jarek


Obrazy zaczerpnięte z Pixabay.com oraz Pexels,com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.