Przyczyną złości nie jest drugi człowiek

Przestrzeń na dialog.

Marshall o złości w książce pt. „Rozwiązywanie konfliktów poprzez porozumienie bez przemocy” pisze tak:
„Aby wyrazić złość, nie używając przemocy, musimy być świadomi tego, że nigdy przyczyną złości nie jest drugi człowiek. Przyczyną złości jest myślenie. To bardzo ważne, aby rozróżnić wyzwalacz złości od przyczyny złości.”
Wyzwalacz to ktoś/coś co nas drażni, irytuje. Przyczyną są nasze niezaspokojone potrzeby. Ok, a co gdy szlak trafia tu i teraz? Gdy ciśnienie urosło w sekundę i nie do końca wiadomo jak i czemu? 
Wówczas nie działa myślenie „tam są piękne potrzeby za tą złością”. Jak to mówi moja przyjacióła „Trata tata, takie gadanie”. Zwykle ciężko myśleć w momencie skoku ciśnienia, a jedyny pomysł na rozwiązanie to pożreć bodziec – np. wyjącego od 2 godzin psa sąsiada. Chcę się z Wami podzielić czymś, co działa na mnie. Udało mi się wypracować ze sobą trzy etapową strategię: 
1. powiedzieć cokolwiek co da nadzieję na powrót do kontaktu i wyjść. A czasem wyjść od razu w zależności od bodźca. („Toaleta wzywa” – w ostateczności wystarczy  ) 
2. jak jestem w bezpiecznym miejscu, to działa na mnie myślenie z troską skierowaną do siebie. Np. „O wow.. Ale szarpnęło.. Mam prawo się wściekać…” Wdech… wydech… „Jak mogę zadbać o siebie tu i teraz. Zatroszczyć się o swój komfort”. 
3. zobaczyć o co mi chodzi. I tutaj dopiero jestem w stanie zajrzeć głębiej albo korzystając z empatycznej dwójki, albo za ocenami wyzłośliwca wewnętrznego poszukać potrzeb na kartce. Czasem ten etap przychodzi po dłuuuuższym czasie od zdarzenia. 
Podsumowując dlaczego to na mnie działa? Bo :
1. krok to dla mnie odcięcie od tego, co mi nie służy,
2. krok to dla mnie uznanie tego, co się ze mną dzieje, że jest to ważne. Niezależnie od niczego dbam o siebie w trudnym momencie,
3. krok to dojście do tego o co mi chodzi.

Fajna ścieżka, no nie? Oczywiście o ile pamiętam, że mam wybór  Bo czasem jak przyjdzie wkurz, to nawet pająki uciekają do sąsiadów i nie ma przebacz… Dlatego fajnie, jak domownicy potrafią „złapać” rozemocjonowanego człowieka tekstem „O wow! Ależ Cię pozamiatało! Opowiedz mi o tym!”…

P.S. To, że za złością coś jest i warto szukać, to jasne. A co z ludźmi, którzy „nigdy się nie złoszczą”, albo dopiero zaczynają odkrywać, że mogą? To mam dla Was taki cytat Marshalla z tej samej książki:
„Jeśli ktoś rzeczywiście przez całe życie tłumi złość i wierzy w to, że złość jest niedobra i że zawsze należy być miłym, to z chwilą, gdy ją wyrazi, doświadcza uwolnienia; a ja jestem ostatnim, który by mu to odradzał. Ale jestem również głęboko przekonany, że dużo lepiej byłoby, gdyby ta osoba nauczyła się wyrażać swoje potrzeby, nie używając złości. „

Mamy wybór. Dobrego tygodnia!

Obraz Giacomo Zanni z Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.